Bike Jamboree

Ogłaszamy dzień bez wsiadania na rower

Ogłaszamy dzień bez wsiadania na rower i wjeżdżania pod górę z sakwami! 

Tak, wiemy, to dziwnie brzmi ale wierzcie nam, po 7 dniach pedałowania między 3 i 4-tysięcznikami, w upale, ze spaniem na dziko warto trochę odpocząć 😉
Jest wygodny hostel, można wziąć prysznic, przeprać ubrania. W mieście jest też fajny basen z orzeźwiającą, czystą wodą z potoku. Trudno o lepsze warunki po w upale.

Jemy, śpimy, kąpiemy się, nadrabiamy zaległości w kontaktach z bliskimi (bo oczywiście w hostelu jest Wi-Fi).
Znów zaczynamy kalkulacje walutowe i zastanawiamy się, czy da się wymienić armeńskie dramy na irańskie riale jeszcze przed granicą, czy dopiero po stronie irańskiej. Dodatkową zagadką jest to czy nie będzie korzystnie wymienić dolary na riale. Ale to można zrobić dopiero po stronie irańskiej. Wiemy też, że w Iranie nie działają karty w systemie Visa i Master Card. Dlatego do musimy wjechac do kraju z odliczona gotówką, najlepiej w twardej walucie.

Jak się okazuje, matematyka walutowa to dopiero początek przygody w kraju Persów. Już samo przejście graniczne, mimo że prawie puste, dostarcza nam sporych wrażeń. Jakiś Pan z nieznanej nam firmy ubezpieczeniowej wciska nam polisy ubezpieczeniowe i każe sobie za nie płacić tłumacząc, że bez tego nie przejdziemy odprawy paszportowej. Nie pomagają tłumaczenia, że już mamy polisę, bo przecież bez niej nie dostalibyśmy wizy do Iranu. Po długiej walce i konsultacjach z ambasadą polską w Teheranie udaje nam się „pokonać” pana od ubezpieczenia. Wszystkie procedury na granicy zajmują jednak tak dużo czasu, że zmuszeni jesteśmy zweryfikować nasze plany na ten dzień. Dodatkowo jedna z naszych uczestniczek – Ania, łapie gumę co skutecznie zatrzymuje trzy osoby z ekipy w miasteczku granicznym juz po stronie irańskiej. Jakby tego było mało upał trwa i znów jest ostro pod górę. Ach odpoczynek w Meghri, to były czasy…😉

Last day without getting on a bike and going up the hill with the packs!
Yes, we know, it sounds weird but believe us, after 7 days of non-stop falling between three and four thousanders in the heat with sleeping in the wild a little rest is really required. It is a comfortable hostel, you can take a day trip, overwork your clothes. There is also a pretty cool pool with refreshing, clear water from the creek. It is difficult for better conditions after such a match-up in the heat.

We eat, sleep, bathe, make up for contact with close ones because, of course, the hostel is equiped with wifi. We really rest. We again start to calculate currency and wonder if it is possible to exchange the Armenian drama on the Iranian rials before the border or on the Iranian side. An additional mystery is whether or not it is better to exchange dollars on rials but this can only be done on the Iranian side. We also know that there are no cards in Visa and Master Card systems in Iran. That is why we have to go to Iran with a deduction in cash, preferably in hard currency.

As it turns out, monetary mathematics is just the beginning of an adventure in the land of Persian ancestors. Already the border crossing, although almost empty, provides us with a great deal of experience. Someone from an insurance company unknown to us insist on insurance policies and pay for them by saying that without this we will not pass passport control. It does not help explaining that we already have a policy, because after all we have not got a visa to Iran, etc. After about an hour of fighting and consulting with the Polish embassy in Tehran, we pretend to „beat” a man from the insurance company. All the procedures at the border take up so much time that we are forced to verify our plans for that day. In addition, one of our participants – Ania experiences broken tube which effectively stops thre e people from the team in the border town already on the Iranian side. As if there was little heat is going on and again it is sharply upwards. Ah rest in Meghri, these were cool times.
… 😉

Dodaj komentarz

Jedź z nami. Przeżyj przygodę życia!
Nie odkładaj tej szansy na „może kiedyś„.