Bike Jamboree

Czas na to co stworzone ręką ludzką

🇵🇱Było o przyrodzie w Rosji, czas na to co stworzone ręką ludzką ;)
Po Derbencie i Machaczkale kolejnymi większymi miastami na naszej trasie był kałmucki Łagań i położony w delcie Wołgi całkiem europejski Astrachań.
I znowu zaskoczenie. Kilka napotkanych osób odradzało nam udawanie się do Łagania nakłaniając do ominięcia tego miasta i przestrzegało przed pobytem tam doradzając szczególną ostrożność..
Nie zrezygnowaliśmy i bardzo się z tego cieszymy! :)
Łagań okazał się przeuroczym miasteczkiem z tak jak na greckim Santorini niskimi, bielonymi domami , z pomalowanymi na niebiesko obwódkami okien, mnóstwem imponujących rozmiarów kwiatów, rzeką i zielenią ( tak to tu pierwszy raz użyliśmy wspomnianych we wcześniejszym poście hamaków!) i życzliwymi ludźmi o mongolskich rysach twarzy. Wjeżdżając do Republiki Kałmucji to właśnie zmiana rys twarzy ludzi najbardziej nas zaskoczyła i pojawienie się buddyjskich świątyń, które mieliśmy szansę zwiedzić :) poczuliśmy się jakbyśmy byli o wiele dalej na wschód.
Astrachań niczym nie ustępował Łaganiowi w byciu interesującym. To właśnie tu zobaczyliśmy pierwszy raz największą rzekę Europy – Wołgę – a podczas przeprawiania się przez nią jeden z uczestników miał okazję zgubić telefon na moście i samodzielnie przejechać po nim na rowerze -_- prosimy o gromkie brawa dla Anna Łapińska :D :D !
Astrachań to też miasto, w którym ugościł nas w swoim mieszkaniu Aleksander – młody otwarty na ludzi autostopowicz ^_^ Alex pokazał nam miasto, zabrał na długo wyczekiwaną przez niektórych uczestników mrożoną kawę, której nie można było dostać nigdzie przez ostatnie 3 tygodnie ;P przygotowywał śniadania, a jego urocza mama obiady. Dostaliśmy o wiele więcej niż śmieliśmy zamarzyć… :) Aleksander dziękujemy Ci za wspólnie spędzony czas! Do zobaczenia na trasie ;) !
Anna Jarek Aleksandra Zajk Anna Łapińska Marcin Dałkiewicz
#etap4 #stage4 #bikejamboree
🇬🇧We wrote about nature in Russia, it is time to say about what was created by human hands;)
After Derbent and Makhachkala the next big cities on our route were Kalmyk Lagan and a little bit European Astrakhan in the Volga Delta.
And again, a surprise. Some of the people we encountered, advised us not to go to Lagan, calling us to circumvent this town and advised us to act there with carefully concern.
We did not give up and we are happy because of it! :)
Lagan turned out to be a beautiful Greek-Santorini-style city, with low whitewashed houses, blue window frames, plenty of impressive big flowers, rivers and greenery (there was the first use of the hammocks noticed in previous posts!) And nice Mongolian features. Entering intovthe Republic of Kalmyk we noticed that there is change in the faces of people on seems mongolian one and we saw Buddhist temples which we have had the opportunity to visit :) we felt like we were much more further in the east.
Astrakhan was the same interesting as Lagan. This is where we saw for the first time the largest river in Europe – the Volga – and when one of us during crossing it one of us had the opportunity to lose the phone on the bridge and ride on it by her own bike – _- standing ovation for Anna Lapinska please :D :D!
Astrakhan is also the city in which Aleksander invited us for his apartment – young man open on people, hitchhiker ^ _ ^ Alex showed us the city, managed iced coffie on what some participants was waiting long time, which we could not find anywhere by the last 3 weeks; breakfasts, and dinners prepared by his lovely mother. We got a lot more than we could even dream … :) Alexander thank you for the time together! See you on the way;)

Dodaj komentarz

Jedź z nami. Przeżyj przygodę życia!
Nie odkładaj tej szansy na „może kiedyś„.