Bike Jamboree

Zaczęliśmy buntować się przed asfaltem.

🇵🇱 Postanowiliśmy trochę pozwiedzać – zaczęliśmy buntować się przed asfaltem. Nasze kierunek? Jezioro Shalkar. Zboczyliśmy z niego w sam środek stepu, po drodze odwiedzając pasiołek, gdzie trafiliśmy do schowanego w jednym z domków magazinu. Byliśmy pewni, że zakupów nie zrobimy, a tu poprowadzeni za rękę trafiliśmy do chaty, gdzie w jednym z pokoi jest sklep.Na zewnątrz nie było żadnego szyldu, więc sami byśmy tutaj nie trafili! Zakupiliśmy potrzebne rzeczy i poszliśmy usiąść na ławkę wpałaszować obiadek. Porozmawialiśmy ze szwagierką właścicielki sklepu i po chwili zostaliśmy zaproszeni do środka. Na co? Na najpyszniejszą jajecznicę podczas wyjazdu! Mimo że jeszcze kawałek drogi przed nami, śmiemy już twierdzić, że ciężko będzie ja przebić! Po jajecznicy otrzymaliśmy jeszcze równie pyszną sałatkę z ogórków i pomidorów i domowy chleb. Dziewczyny okazały się być pracownicą pobliskiego punktu medycznego oraz.. policjantką! (od razu poczuliśmy się bezpiecznie 😉) Do stołu dotarła również mama oraz brat, który pokazał nam drogę do jeziora.
Wrażenia z drogi? Niesamowite! Jakbyśmy jechali po namalowanym przez wybitnego artystę pejzażu. Jesienne kolory, zachodzące pełne ognia słońce, pole, złociste stepy i bordowe krzewy. Nad jeziorem powitało nas również stado koni. Rozbiliśmy namioty i mogliśmy w spokoju podziwiać kolejny piękny widok – wypełnione po brzegi gwiazdami niebo. Ten widok nigdy nie przestanie zachwycać!
Następny dzień mieliśmy ciężki – zachcianka trochę nas kosztowała. Najpierw jechaliśmy rowerem po plaży, potem przeprawialiśmy się łodzią między dwoma wioskami, a następnie jechaliśmy przez niekończący się step. Tak, końca nie było widać! Uciekaliśmy przed asfaltem, a potem błagaliśmy o to, aby powrócił. Ach, ciężko nam dogodzić! 😅
🇺🇸 We decided to visit. Our direction? Lake Shalkar. We drove from it in the middle of the steppe, on the way to visit the village, where we were hidden in a magazin house. We were sure that we would not do shopping, we went to the hut, where in one of the rooms is a shop. We bought the needed stuff and went down to sit on the bench and eat something. We talked to the sister-in-law of the store owner and after a while we were invited inside. For what? For the hottest scrambled eggs on the go! Although still a bit ahead of us, we already dare say that it will be hard to break it! After scrambled eggs we also received a delicious salad of cucumbers and tomatoes and homemade bread. The girls turned out to be the staff of a nearby medical center and a policewoman! (We felt safe immediately) The table also sat mom and brother who showed us the way to the lake.
Impressions of the road? Awesome! As if we were going through a landscape painted by an eminent artist. Autumn colors, full of sunlight, fields, golden steppes and bushy bushes. The lake also welcomed us with a herd of horses. We tents and we could admire another beautiful sight – the sky filled with stars. This view will never cease to delight!
The next day we had a hard time – the craving cost us a little. First, we drove by bike on the beach, then crossed by boat between two villages, and then we drove through the dying step. Yes, the end was not visible. We ran away from the asphalt and then begged him to come back. Ah, it’s hard for us to please!
#stage5 #etap5 #bikejamboree

Dodaj komentarz

Jedź z nami. Przeżyj przygodę życia!
Nie odkładaj tej szansy na „może kiedyś„.