Bike Jamboree

Tak blisko do celu, a tak daleko

🇵🇱 Tak blisko do celu, a tak daleko….
Aby nie popełnić tego samego błędu i nie zostawiać sobie na dojazd do miasta ponad 100 km, do Aktobe pozostawiliśmy sobie na piątek „tylko” 50 km. Okazuje się, że 50 km nie znaczy zawsze TO SAMO!
Obudziliśmy się po środku stepu i rozejrzeliśmy po okolicy. Wokół nas chmury, namioty wilgotne a nasze nosy czerwone. Jest zimno! 😱 No, ale przecież zawsze ranek jest lekko orzeźwiający, a potem czeka nas żarka….
Tym razem czekało nas jednak 11 stopni (gdzie dzień wcześniej mieliśmy upał ponad 30 stopni), silny czołowy wiatr, do którego doszedł jego dobry kumpel – DESZCZ 🌧️. Chowaliśmy się w krzakach przy drodze i przewracaliśmy sakwy do góry nogami aby poznajdować deszczówki, ciepłe ciuchy, rękawiczki i by z zażenowaniem popatrzeć na to, co nas czeka. Gdyby tego było mało, Roman złapał panę i chowając się na przystanku pełnym krowich niespodzianek wymienialiśmy dętkę.
Od wkurzenia, smutku i rozpaczy, przeszliśmy do głupawki, skakania, puszczania hitów z telefonu by choć trochę się rozgrzać 😆. W końcu nie damy się pokonać!
Te wspaniałe 50 km przejechaliśmy w 8h i koło 19:00 dojechaliśmy do polskiej parafii w Aktobe, gdzie czekał na nas Kostia, który sprawuje tutaj dumną rolę złotej rączki. Co na nas również czekało?! KAPUŚNIAK! Tak, każdy z nas machał chochlą nakładając kolejną dokładkę. W końcu mogliśmy wziąć gorący prysznic, paść na łóżko i schować się w czeluściach kołdry. Chyba oficjalnie żegnamy etap ŻARKI i witamy CHLODNO. Czyżby puchówki w końcu miały się przydać?
🇺🇸 So close to the destination and so far ….
In order not to commit the same mistake and not leave ourselves to the city more than 100 km, to Aktobe we left ourselves on Friday „only” 50 km. It turns out that 50 km does not always mean not this some!
We woke up in the middle of the steppe and looked around. Around us clouds, wet tents and our red noses. It is cold! Well, but after all, the morning is always refreshingly light, and then we are waiting for the …
However, this time we waited 11 degrees (where the day before we had heat more than 30 degrees), strong wind head and rain. We hid in the bushes by the road and turned the pouches upside down to find raincoats, warm clothes, gloves, and to look at what was waiting for us. If that was not enough.
hiding at the stop full of cow surprises we replaced the inner tube.
From despair, we went to fools, jumping, letting music on the phone get a little warm up. In the end we will not be defeated!
The wonderful 50 km we passed in 8h and around 19:00 we reached the Polish parish in Aktobe, where Kostia, who is here, is proud of the golden hand. What was waiting for us too! CABBAGE SOUP! Yes, each one of us waved the ladle with another hand. Finally, we could take a hot shower, go to bed and hide in the quilts of quilts. Probably officially farewell to the stage of ŻARKA and welcome cold.

Dodaj komentarz

Jedź z nami. Przeżyj przygodę życia!
Nie odkładaj tej szansy na „może kiedyś„.