Bike Jamboree

Ostatnie kilometry

W środę rowerowi włóczędzy dotarli do Irkucka, celu #10etap Bike Jamboree. Ostatnie kilometry staraliśmy się wydłużyć jak tylko się dało. Z Bajkalska ruszyliśmy najpierw na zaśnieżony Bajkał, przepychając rowery przez głębokie zaspy. Następnego dnia czekała nas „bajkalska korona”, czyli ostry wjazd serpentynami z miasta Kułtuk – 1000 metrów ponad poziom jeziora. Ogromne wyzwanie, bo jeden rower z sakwami waży około 60 kg. Powolne wspinanie się przez śniegi i wichurę, zmęczenie i tę nieznośną rosyjską melancholię… Jak to? To już? Za 50 km koniec? Niech ta włóczęga się nie kończy! Jeszcze tylko ostatni wspólny nocleg w malutkim pokoiku, zbyt szybki zjazd w stronę rzeki Angary i… Irkuck. Radość? Hmmm. Nie wiemy, kiedy 1200 km minęło, ale wiemy, że wspólnie w tej szalonej grupie przejechalibyśmy jeszcze parę tak samo mroźnych Syberii. Przygotowując się do spotkania z irkucką Polonią nucimy hymn bajkalskich „brodjagów” „…Gdzie Bajkał od morza tu sięga
Przez śniegi, wichurę i noc
Wędrował zgarbiony włóczęga
Dźwigając przeklęty swój los…” (Cz. Niemen/ zabajkalska piosenka ludowa). CDN.

Dodaj komentarz