Bike Jamboree

Marabut: Możemy spać wszędzie!

Noclegi – to ważny temat podczas wielodniowej podróży rowerowej. Czy będzie gdzie się zatrzymać? Czy będzie ciepło, sucho, wygodnie? Dzięki namiotowi ekspedycyjnemu Marabut, rowerzyści Bike Jamboree nie muszą się tym martwić!

O przyjaźni z namiotem Marabut opowiada Karolina Frytarda Dudzik – uczestniczka etapu 12.

Śpiący na śniegu

Dziś daleko już nie zajedziemy. Bajkał nie pozwala. Na lodzie jest gruba warstwa mokrego śniegu, który właśnie zaczyna zamarzać. Cały dzień toczymy rowery. Do brzegu jest daleko. Zostajemy tu. Rozbijamy naszego ekspedycyjnego Marabuta Baltoro na jeziorze. Namiot wyrasta o zachodzie słońca. Po ciężkim dniu, wygodniej rozbić się jeszcze za dnia. Zasypujemy nasz przenośny dom dookoła śniegiem, zostawiając małe wejście. Zza gór nadciągają brzydkie chmury i to dość szybko. Może dziś wiać, więc dociążamy namiot tym, co mamy. Rowery z sakwami po przeciwnych stronach trzymają się ekspanderami. Uchylamy też okienko w suficie, żeby nie zaparować. Na dworze może być ponad -20 stopni.

Łóżko że śniegu a my już w śpiworach. Jest ciepło! Oby tylko na nocną toaletę nie trzeba było wychodzić. Nad ranem zrywa się wichura, ale nasz namiot dumnie trzyma się podłoża. Nic też na nas nie pada.

Nie chce mi się jeszcze wychodzić. Ale Piotr Białousz – lider naszego etapu – woła już z zewnątrz. – Wstawaj! Zobacz co się dzieje!
Przywiało nowy dzień! Nasze ślady już zasypane. To nic, wita mnie piękny wschód słońca znad Gór Barguzinskich. Kawa o takim poranku smakuje jeszcze lepiej.

fot. Etap 12
fot. Etap 12

Chcę spać na lodzie!

W tej podróży rozbijemy się ostatni raz z widokiem na Bajkał. Skręcamy z głównej asfaltowej drogi znów na śnieg. Za nami 60 kilometrów ciężkiej jazdy, trochę w błocie. Dziś śpimy tu!

Jesteśmy na klifie. Zamiatamy szyszki z mokrego piachu. Jeszcze rozkładamy pod podłogę folie NRC, tak dla lepszej izolacji. Już jest mokro, a noc przed nami. Ziemia wreszcie miękka, więc nawet udaje się wbić śledzie. Tym razem możemy wygodnie leżeć wpatrzeni w zachodzące za wyspę Olhon słońce. W nocy wiatr, grad a nawet burza omijają naszego Marabuta. Rano, wypoczęci możemy ruszać dalej.

Bajkał zasypany śniegiem, jednak nie pozwolił spać na lodzie. Cóż… Trzeba będzie tu wrócić, choć raczej motocyklem ale na pewno z Marabutem.

Karolina Frytarda Dudzik

fot. Etap 12
fot. Etap 12
fot. Etap 12

2 komentarze

  • To pozyskaliście kolejnego przyjaciela …Marabut, trzeba mu przyznać ,że świetnie się prezentuje .Oby Wam służył na kolejne wyzwania i podróże . Fotki wspaniałe . Pozdrowienie dla całej Ekipy 12 .