Bike Jamboree

Etap 17 oficjalnie kończy swą alaskańską przygodę

Udział w projekcie Bike Jamboree, etap przez Alaskę, był dla nas niewątpliwie przygodą życia. Po raz pierwszy w USA, po raz pierwszy zgubiono nam bagaże i podróżowaliśmy przez blisko 4 tygodnie tylko z bagażem podręcznym i pożyczonymi rzeczami, po raz pierwszy zorganizowano dla nas akcję zrzutkową.
I tu słowo wyjaśnienia. Rozumiemy, że w tej wyjątkowej sytuacji organizatorzy przede wszystkim chcieli nam pomóc i za to bardzo, bardzo dziękujemy, jednak wiele rzeczy wydarzyło się bez naszej wiedzy i zgody. Gdy dotarła do nas informacja o Zrzutce (nie mieliśmy dostępu do internetu codziennie, a kiedy w Polsce jest dzień, u nas na Alasce jest środek nocy), poprosiliśmy organizatorów o zaprzestanie akcji i zamknięcie zbiórki. Niestety machina ruszyła i nie dało się jej tak szybko zatrzymać. Nasza sytuacja dzięki pomocy wielu osób, które pojawiły się na naszej drodze, nie była tak dramatyczna, jak to przedstawiono w poście. Co więcej, życzliwość tych osób była tak wielka, że udało się nam wykonać założony plan XVII etapu sztafety Homer-Fairbanks. Nie cały na rowerach, ale zaplanowaną drogę przebyliśmy. Ogromne podziękowania składamy na ręce Agaty Krozel i jej męża Ashley’a, którzy gościli nas w swoim domu, pożyczyli niezbędny ekwipunek i pomagali w najcięższych chwilach. Bez Was nie dali byśmy rady. Czuliśmy się u Was jak w Domu. Podziękowania kierujemy również do Justyny i Krzysztofa Miłoś za pomoc i zrozumienie idei projektu. Dziękujemy Danucie i Józefowi Górskim za to, że dzięki nim bardzo sprawnie pokonaliśmy odcinek Homer-Anchorage i za pyszne lody w drodze. Pragniemy podziękować Agnieszce i Norbertowi Seremeckim za przygarnięcie pod swój dach, wieczorne Polaków rozmowy i pyszny rosół, a Sabine Schattling Simmons za kibicowanie nam i Bike Jamboree od samego początku, za wsparcie i piękne, uduchowione spacery po dnie oceanu. Bez pomocy tych wszystkich osób rzeczywiście byłoby ciężko. Pieniędzy z Zrzutki nie wykorzystaliśmy, bo nie chcieliśmy tego robić. Wpłaty postanowiliśmy zwrócić lub jeśli będzie wola wpłacającego to przeznaczyć na projekt BJ. Udział w Bike Jamboree był dla nas wyzwaniem i nie mogliśmy się tak po prostu poddać. W końcu jechało z nami serduszko od naszych dzieci, od Halszki i Szymona, z dedykacją: „Dacie radę! Kochamy Was!”
Długie przygotowania i plany dotyczące trasy zostały zburzone, ale za to na bieżąco tworzyła się historia naszej wyprawy. Tę historię stworzyli wszyscy ludzie, których spotkaliśmy, którzy nam pomogli i z którymi spędziliśmy niezapomniane chwile… Oczywiście nie możemy zapomnieć o tych wszystkich, którzy brali udział w poszukiwaniach naszych rzeczy. W szczególności pragniemy podziękować bratu Beaty, Darkowi Kordy za upór, zaangażowanie, poświęcony czas i szalone pomysły odzyskania bagaży Jesteś Wielki!
Czas w Fairbanks upływał nam na zwiedzaniu ciekawych miejsc. Duże wrażenie zrobił na nas Park Pionierów, który w świetle zachodzącego słońca przeniósł nas w czasy poszukiwaczy złota. Odwiedziliśmy również „tutejszego” Świętego Mikołaja, który niezależnie od pory roku dzielnie pełni swoje obowiązki (od 10:00 do 19.00 )
Następnego dnia nasze drogi zaprowadziły nas do amerykańskiej szkoły podstawowej, gdzie opowiedzieliśmy dzieciom o Bike Jamboree, o Polsce i uczyliśmy języka polskiego. Wszyscy razem śmialiśmy się z mniej lub bardziej udanych prób łamania języka przy polskich wyrazach. Dzieci były bardzo aktywne i zadawały dużo pytań. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Dziękujemy za tak ciepłe przyjęcie. Po zajęciach w szkole pognaliśmy rowerami na lotnisko, by powitać etap XVIII.
Etap XVII oficjalnie kończy swą alaskańską przygodę i życzy ekipie XVIII-ego dużo słońca, wiatru w plecy, wspaniałych i samych dobrych przygód!
Pałeczka przekazana, jedzie dalej.
Z alaskańskim pozdrowieniem i do zobaczenia!
Etap XVII Bike Jamboree – Beata i Arek Kościelscy

 

Dodaj komentarz

Jedź z nami. Przeżyj przygodę życia!
Nie odkładaj tej szansy na „może kiedyś„.