Bike Jamboree

Sztafeta jest kobietą

Pisząc te słowa, czuję ogromną siłę. To nie tylko moja siła – to moc, która łączy nas wszystkie. Od kobiety, która dołączyła do Bike Jamboree jako pierwsza, po tę, która dołączy w ostatnim etapie.

Ramię ramię z innymi kobietami w Polsce i na świecie, które każdego dnia decydują się, że będą sobą. Tworzymy niesamowity krąg, w którym jest miejsce na determinację i odwagę oraz na łzy i skulone ramiona.

Uwielbiam być kobietą. Ale nie zawsze tak było – czułam się źle, gdy oczy zalewały się łzami, szczególnie gdy towarzyszyli mi inni ludzie. A jeszcze bardziej, gdy byli to mężczyźni. Czułam się słabsza, a gdy chciałam iść za głosem serca, zamiast kibiców na mojej drodze spotykałam niedowiarków, którzy mijając mnie, stukali się w czoło. Bałam się. Bałam się próbować, bo bez plecaka wypchanego samoakceptacją, po drugiej stronie muru widziałam jedynie porażkę. Nie potrafiłam jasno mówić o swoich uczuciach i mocno wyznaczać granic, bo uważałam, że nie powinnam. Przez wiele lat żyłam w bańce i nikt nie powiedział mi, że poza nią jest cały świat.

Być może też w niej byłaś lub nadal przebywasz.

Z biegiem lat serce jednak coraz bardziej się buntowało. Nie mogłam i nie chciałam powstrzymać intuicji, która doprowadziła mnie do innych kobiet, które również postanowiły zrzucić kokon. Teraz wiem, że płacz nie jest powodem do wstydu. Świadczy dla mnie o sile, ale też o tym, że jestem połączona ze swoimi emocjami. Nie trzymam ich w sobie. Co ma wyjść, niechaj wyjdzie! Nie porównuję swojej siły z siłą mężczyzn, ani z siłą innych kobiet – każdy z nas jest po prostu inny. Buduję w sobie moc, ale w głębi wierzę, że prawdziwa siła wychodzi wtedy, gdy jesteśmy nawzajem dla siebie dobrzy i potrafimy współpracować. Gdyby nie energia, którą wytwarza już wspólnie ponad setka osób, nie byłoby tego pięknego projektu, jakim jest Bike Jamboree. Coraz czulej także patrzę na siebie samą – przybijam sobie piątkę, wewnętrznie przytulam i spędzam ze sobą czas, bo bardzo siebie lubię. Wiem, że póki jestem sobą, to jestem wystarczająca. Choć czasem psotnik, wewnętrzny krytyk twierdzi inaczej. Od dwóch lat mówię też coraz głośniej i precyzyjnie zaznaczam granicę. Nie unikam konfrontacji i staram się się obronić dla swojego dobra.

Nie wiem na jakim etapie życia jesteś. Może to moment życiowego zakrętu, wielkiej niewiadomej na ścieżce, a może świętowanie sukcesu? Każda z nas, kobiet Bike Jamboree była, jest i będzie w tym momencie. Jesteśmy swoimi lustrami i choć w inny sposób, przeżywamy to samo. Podczas etapów zdarzały się momenty soczystych przekleństw, rzucanego kasku, zdartych o asfalt kolan, tłustych włosów, spływającego po ciele potu, czy przede wszystkim – uczucia, że ktoś wbił nam krzesełko w pupę. Były też momenty, które (przynajmniej mi) na zawsze zostaną w pamięci. Pełne radości, rozwianych włosów, wyczekiwanego jedzenia (w tym niezliczonej ilości snickersów), widoków zapierających dech w piersiach, spełnienia i dumy, śmiechu, wzruszenia i poczucia, że jest się częścią czegoś większego.

Nie tylko jestem częścią jedynej takiej na świecie sztafety, ale jestem członkinią pięknej społeczności. A w niej istnieje wspaniała grupa kobiet. Zwykłe-niezwykłe. Choć dzielą nas nie tylko kilometry, to równie mocno łączy fakt, że pewnego dnia postawiłyśmy krok, decydując się na udział w sztafecie. Patrzę na nas, słucham etapowych historii i nie mogę nadziwić się tym, że jesteśmy kobietami ze skóry i kości, a nie robotami, które dokonują wielkich rzeczy. Bo tak, robimy coś wielkiego! Jestem dumna z tego, że działamy. Dumna z tego co robię ja, Ty, ona. Wypełnia mnie radość, bo nawzajem się inspirujemy i dajemy sobie wsparcie. Gdy jedna z nas upadnie, może liczyć na wyciągniętą dłoń.

Jeżeli śledzisz nasze poczynania, to wiedz, że jesteśmy, tylko i AŻ kobietami. Dla niektórych szalone, niepojęte, z postradanymi zmysłami. I dobrze. My, za drugą stroną muru, wiemy, że to wydaje się szalone, póki tego nie spróbujesz!

O czymkolwiek nie marzysz, zachęcam Cię wraz z 45 kobietami, abyś spróbowała 🙂

A jak to zrobisz – opowiedz jak było!

Od Kobiet dla Kobiet. Filmik z życzeniami od Adeli i Iśki na dzień kobiet.

Muzyka: PanPan / Natalia Lubrano

O autorze

Adela Uchmańska

Uczestniczka etapu 5. Pisarka. W Kazachstanie chętnie nawiązywała kontakt z miejscowymi, prowadziła dziennik wyprawowy. Autorka relacji z podróży, najmłodsza w ekipie, najbardziej zorganizowana. Zaskakująco silna rowerzystka.

Dodaj komentarz